Nie świruj...

Fot. Facebook / Tomasz Sikora

W kraju, w którym zaledwie niewielka część społeczeństwa głosuje, wydawać mogłoby się, że każda zachęta do udziału w wyborach powinna być na wagę złota. W świecie, który zaczyna być sterowany tak zwanymi "memami", "viralami" wydaje się oczywistym, że im bardziej coś wyrazistym jest, im bardziej kontrowersyjnym - tym lepsze będzie miało "zasięgi".

Społeczna kampania "nie świruj, idź na wybory" niewątpliwie osiągnęła jeden cel - pojawia się wszędzie. Zaczynam bać się otworzyć lodówkę, żeby mi z niej Pan Pszoniak nie wypadł... Pisząc ten tekst, mam świadomość, że także przyczyniam się do popularności tej akcji. Powstaje jednak kilka pytań, na które warto poszukać odpowiedzi...

1) Czy akcja wpłynie pozytywnie na ilość wyborców w lokalach? 
Jak rozumiem, taki miał być główny cel tego przedsięwzięcia. Czytam i widzę, że "świrujący" aktorzy przede wszystkim chcieli dotrzeć do młodych. Słusznie! Najmłodsi wyborcy, jak pokazały wybory do europarlamentu, w większości zostali w domach. Niektórym się nie chciało, inni uznali, że nie mają na kogo głosować. Wielu, najczęściej studentów, poległo na procedurach rejestrowania się jako wyborca poza miejscem zamieszkania. Czy zachęta w postaci sloganu "nie świruj" trafi do tych, którym się nie chce? Cóż, śmiem wątpić, czy zechcą uznać swoją niechęć za świrunek, pokajać się przed sobą i ruszyć do urn. Może zatem da argument tym, którzy uważają, że nie mają na kogo głosować? Myślę sobie, że podobne poczucie ma bardzo wielu wyborców. Młodzi ludzie na ogół są dość radykalni w swoim myśleniu. Uznają zasadę głosowania na mniejsze zło za zgubną, podszytą hipokryzją. Chcą zagłosować zgodnie ze swoim sumieniem "za" a nie "przeciw" czemuś, komuś. Czy ich postawa jest "świrunkiem"? Nie. Jest normalną reakcją ludzi zdegustowanych poziomem życia politycznego w naszym kraju. Dotyczy to także części ludzi dojrzałych i starszych. Tak naprawdę bardzo wielu czuje, że ma wybór między  mniejszym złem, większym złem i złem ogromnym. Dojście do punktu, który pozwala zobaczyć długoterminowe konsekwencje zła ogromnego, który pozwala zacisnąć zęby, schować poczucie własnej godności do kieszeni i zagłosować na mniejsze zło - wymaga ogromnego hartu ducha, doświadczenia i szerokiej wiedzy. Zachęcałabym raczej, żeby zrozumieć konsekwencje jakie nasz naród czekają, gdy długoterminowo rządzić będzie ogromne zło. Zachęcałabym, żeby zrozumieć, że ogromne zło, przy braku jakichkolwiek (!) reakcji może wyewoluować w zło potężne. Historia zna takie przypadki, a wszyscy uczyliśmy się historii w szkołach. Nazwanie postawy wynikającej z niechęci do głosowania na mniejsze zło "świrowaniem" z pewnością nie przekona nieprzekonanych. W końcu... Jak poczuje się grupa (niemała) studentów, osób pracujących poza miejscem zameldowania, wynajmujących mieszkania, mających trudności z rejestracją w okręgu wyborczym, w którym nie mają meldunku, albo po prostu zwyczajnie zniechęconych procedurą biurokratyczną? Tych, którzy czasem do miejsca, w którym są przypisani okręgom wyborczym mają kilkaset kilometrów? Czy świrunkiem jest kapitulacja przed machiną biurokratyczną? Bo tak, znam sporo osób, które miały poważną trudność, aby wykazać, że na stałe są mieszkańcami miasta X mimo, że przedstawiały zaświadczenie o zatrudnieniu w tymże mieście i oświadczenie wynajmującego mieszkanie... Czy świrunkiem jest zniechęcenie w tej sytuacji? A może jest nim niemożność pokonania z różnych przyczyn dystansu dzielącego od przypisanego lokalu wyborczego. Czy nie lepiej byłoby opracować kampanię zachęcającą do ułatwienia wyborcom dokonania głosu?

2) Czy są jakieś granice poczucia humoru? 
Autorzy kampanii uważają, że filmiki są żartobliwe. Mają wzbudzać pozytywne emocje i rozśmieszać. Są kabaretowe. Pomyślmy...  Prawo wyborcze w sposób istotny ogranicza dostęp do urn osobom przewlekle chorym, niepełnosprawnym, zależnym. Osobom, które bardzo często - z powodu swojego stanu zdrowia, sytuacji rozwojowej - zachowują się podobnie jak postaci odgrywane przez aktorów biorących udział w kampanii "nie świruj, idź na wybory". Jak poczuje się pan Jan, lat 40, który na co dzień chowa się za kurtką, gdy tylko ktoś na niego spojrzy, który od 20 lat boi się wychodzić z domu, kiedy zobaczy swoje zachowanie na filmiku? Zachowanie nazwane "świrowaniem"... Jak poczuje się w kontekście tego, że on na pewno do lokalu nie dotrze, bo dla niego wyzwaniem jest zrobienie zakupów w pobliskim, dobrze znanym sklepie. Jak poczuje się pani Irena, lat 30, której życie zdemolowali przemocowi "specjaliści", przekonujący ją całe dzieciństwo, że zachowania prezentowane na jednym z filmików są "zachowaniami niepożądanymi" i przez 15 lat jej egzystencji metodami brutalnej tresury usiłowali je wyeliminować. Pani Irena nie pójdzie głosować, bo właśnie jest po kolejnej próbie samobójczej. Od dawien dawna uważa, że jej życie nie ma sensu, skoro nie potrafi opanować "zachowań niepożądanych". Mam nadzieję, że nie zobaczy filmu, który jako żywo odtwarza jej stimming* nazwany tu "świrowaniem". Boję się, że zamiast do lokalu wyborczego, mógłby doprowadzić ją na cmentarz.

Doprawdy, tysiące obywateli w sytuacji pana Jana i Pani Ireny, oraz setki tysięcy ich bliskich - z pewnością będą zanosić się gromkim śmiechem... Na pewno, oglądając te spoty, będą odczuwać pozytywne emocje. (tłumaczenie dla osób z trudnościami komunikacyjnymi: akapit ma charakter ironiczny)

Przeżyłam kiedyś chwilę, która na wieki zostanie w mojej pamięci. Młody, autystyczny mężczyzna, zależny, wymagający opieki wyznał mi, że chciałby iść na wybory. Zaskoczyło mnie to. Zapytałam, czy wie na kogo chciałby głosować. Okazało się, że ten człowiek, który potrzebuje wsparcia w codziennym funkcjonowaniu, ma spójną i logiczną wiedzę na temat życia politycznego. Potrafił wymienić wszystkich kandydatów (rzecz dotyczyła wyborów prezydenckich), znał ich programy wyborcze, potrafił odnieść je do swoich potrzeb i tak - wiedział, na kogo chce głosować. Niestety, najbliższe otoczenie tego mężczyzny nie czuło się na siłach iść razem z nim do lokalu wyborczego. Jego niestandardowe zachowanie było ustawicznie przyczyną nieprzyjemności ze strony społeczeństwa. Rodzice mieli serdecznie dosyć słuchania od przypadkowych przechodniów, że ich syn jest świrem, wariatem. Że powinno się takich zamykać w zakładach. Mieli dość łykania łez, kiedy ścierali się z powszechnym brakiem elementarnej akceptacji dla człowieka, który nikomu krzywdy nie robił. Po prostu, bardzo dziwnie się zachowywał. Nie zabrali go na wybory. Był potem długo, bardzo, bardzo nieszczęśliwy. Cóż...gdyby nie świrował, poszedłby głosować, prawda? Ha, ha, ha. (tłumaczenie dla osób z trudnościami komunikacyjnymi: Ostatnie zdanie ma charakter ironiczny)

3) Czy są jakieś granice hipokryzji?
Jak zwykle wszystko, cała sprawa, tonie w politycznym sosie. Przeciwko akcji wypowiedziało się mnóstwo osób ze środowisk związanych z obecnie rządzącymi. Ludzie, którzy zasłonili kotarą protestujących w sejmie niepełnosprawnych i ich rodziny. Ludzie, którzy od lat za nic mają postulaty rodzin osób zależnych o tworzenie środowiskowego wsparcia dla nich i ich dorosłych, niepełnosprawnych i chorych członków rodziny. Ludzie, którzy rozdają świadczenia na prawo i lewo, zapominając, że powinni pomagać zachować godność tym, którzy naprawdę pomocy potrzebują. Dzisiaj, ci sami ludzie krzyczą, że "nie świruj, idź na wybory" to skandal. Dlaczego nagle, wielkimi słowy chcą chronić przed stygmatyzacją tych, których skazują na życie w ubóstwie, braku poszanowania społecznego, izolacji?

I w drugą stronę... Środowiska, osoby, na co dzień postulujące dbałość o prawa człowieka, walczące z wykluczeniem społecznym - nagle zapomniały o swoich, jakże ważnych aksjomatach. Bronią rękami i nogami "świrujących" aktorów. Przypominają, że jest cel, wielki cel tej kampanii. Tak, jakby cel uświęcał środki.

Na tym tle jasnym punktem jest wypowiedź Rzecznika Praw Obywatelskich, który nie boi się nazywać rzeczy po imieniu: "Rzecznik Praw Obywatelskich, jako konstytucyjny organ ochrony praw człowieka wyraża poparcie dla inicjatyw, których celem jest zachęcenie obywatelek i obywateli do udziału w zbliżających się wyborach parlamentarnych. Takie inicjatywy służą niewątpliwie budowie społeczeństwa obywatelskiego. Niemniej jednak Rzecznik stanowczo sprzeciwia się konstruowaniu kampanii profrekwencyjnych w oparciu o stereotypy dotyczące grup narażonych na dyskryminację, w tym osób chorujących psychicznie." 
(pełny tekst oświadczenia na stronie urzędu)



***
Idź na wybory. Zrób coś, co możesz zrobić, żeby nasz kraj nie pogrążał się w absurdzie, nienawiści, wszechobecnych podziałach i walkach. Możesz to zrobić. Chociażby po to, żeby przestała dominować narracja w której "Jeśli ktoś Kalemu zabrać krowy, to jest zły uczynek. Dobry, to jak Kali zabrać komuś krowy". 

*stimming - zachowania o charakterze samoregulacji, występujące u osób niepełnosprawnych, autystycznych, z odmienną strukturą przetwarzania bodźców sensorycznych. Są także sposobem wyrażania emocji i naturalnym zachowaniem, które nie powinno podlegać sankcjom społecznym, wykluczeniu ani procesom skierowanym na ich wygaszanie.

Komentarze